10 sierpnia, 2020

KIEDY SPORT PRZESTAJE BYĆ ZDROWY – ŚWIADOMOŚĆ NA WAGĘ ZŁOTA

Rok temu mój główny cel startowy to był debiut na dystansie 1/2 IM a właściwie dwa starty, w Bydgoszczy i Borównie. Ten pierwszy miał dać odpowiedź na pytanie – czy jestem gotów i czy w zdrowiu ukończę zawody. Niestety start szybko zweryfikował moje nadzieje, przygotowałem się źle a kontuzje leczyłem jeszcze przez pół roku po zawodach i właściwie na tym zakończyłem sezon 2019 zanim na dobre się on rozpoczął. To był punkt zwrotny mojej zabawy ze sportem. Wykonałem szybki rachunek sumienia i z przerażeniem stwierdziłem, że zawody które ukończyłem w zdrowiu i z których byłem zadowolony mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Zrozumiałem, że bez wiedzy i kogoś z zewnątrz nie ma sensu dalej bawić się w trenowanie i zawody. Mając już opiekę trenerską od pływania chciałem znaleźć kogoś kto przygotuje mnie do całej reszty a więc bieganie, rower i motoryka. Trafiłem w dobre ręce, mocno przepracowaliśmy okres jesień-zima. Wzmocniłem mięśnie nóg, polepszyłem swoją wydolność i przede wszystkim byłem w ciągu treningowym na każdej płaszczyźnie, czego brakowało w roku ubiegłym. Po kilku miesiącach pojawił się ból w kolanie, głównie podczas zajęć siłowych i podczas jazdy na rowerze. Trener zwracała uwagę na moje błędy lecz wówczas jeszcze nie byłem ich świadom. Czas mijaj a ból nie ustępował. Czułem się coraz bardziej zirytowany bo przecież sumiennie i solidnie trenowałem, wydawało się że dbam o siebie i o swoją regenerację a mimo to ból wciąż był obecny i wciąż mnie stopował. Straciłem cierpliwość i udałem się do mojego fizjoterapeuty. I tu przechodzimy do finału – bowiem za wszystkie moje dolegliwości odpowiedzialne są złe nawyki nabyte wiele lat wcześniej a może i takie które posiadam od początku życia. Dowiedziałem się i zrozumiałem, że źle wykonuję proste przysiady, że źle ustawiam stopy podczas chodzenia, że rozciągam się robiąc sobie krzywdę i wiele innych.. Nawyki. Nigdy nie przywiązywałem do tego uwagi, teraz płacę za to dużą cenę. Ale dzięki temu stałem się świadomy swoich błędów i mogłem zacząć pracę nad sobą od samych podstaw. Brzmi jak żart ale na nowo uczę się chodzić, biegać, robić przysiady, rozciągać się i ćwiczyć. Zdaje sobie sprawę, że to proces długoterminowy ale czasem trzeba cofnąć się o dwa kroki aby za jakiś czas wykonać jeden na przód, ten kluczowy. W tym poście postaram się zwrócić uwagę na błędy które do tej pory notorycznie ale nieświadomie popełniałem a które później skutkowały bólem. Obawiam się, że osób w podobnej sytuacji może być wiele dlatego tym postem chciałbym zwrócić uwagę na to jak wykonujemy ćwiczenia i jak powinniśmy o siebie dbać.

Rozciąganie mięśnia dwugłowego uda. Na obrazku z lewej strony widać złe ustawienie lewej stopy (po pierwsze szkodzę na kolano a po drugie źle rozciągam mm dwugłowy). Po prawej stronie poprawne ułożenie stóp – ważne aby pamiętać o wysuniętym do przodu (w tym przypadku) prawym biodrze. Przy tej postawie wykonujemy skłon do prawej nogi.

Pamiętamy również o regeneracji. Najważniejszy jest oczywiście sen ale od czasu do czasu warto udać się na odnowę czy zwykły zabieg regeneracyjny przy użyciu aplikatorów wieloigłowych czy klasyczny masaż. Ale przede wszystkim musimy wiedzieć czy właściwie dbamy o siebie, czy dobrze wykonujemy ćwiczenia, czy nie robimy sobie krzywdy. W ocenie pomóc może trener, fizjoterapeuta czy nawet filmiki na YT. W moim przypadku doszedłem do momentu w którym ból działał na mnie jak ściana, uniemożliwiał wykonanie kolejnego kroku treningowego a w międzyczasie planował „bunt” tj. kontuzję. Entezopatia przyczepu do rzepki lewego kolana, to moja diagnoza. Kolano po prostu nie wytrzymało nacisku i obciążenia a to wszystko przez złe nawyki i błędy treningowe. Świadomość i wiedza jest mega ważna w pracy nad sobą, pamiętajcie o tym.